Blog

Zapiski z pracowni

Danuta Urbanowicz — moja nauczycielka, cicha, niepozorna w swym byciu, podchodziła jakby niezauważalnie do sztalug by spojrzeć,
wskazać dłonią, jej milczenie i gest mówiło więcej niż wiel słów innych moich nauczycieli, osoba, której tak wiele zawdzięczam

Danuta Urbanowicz, związana z Grupą Nowohucką i krakowskim środowiskiem artystycznym, była jedną z moich nauczycielek.

Dopiero po latach widzę wyraźnie, jak głęboko niektóre spotkania pozostają w człowieku. W moim dzisiejszym malarstwie coraz ważniejsza staje się sama materia obrazu — jego powierzchnia, relief, ślad, nawarstwienie, to, co zostaje w farbie po pracy ręki i czasu.

Nie próbuję kontynuować malarstwa Grupy Nowohuckiej ani odtwarzać języka tamtego pokolenia. To nie jest cytat. To są moje korzenie.

Wychowałem się w Nowej Hucie, a Danuta Urbanowicz należała do ludzi, od których uczyłem się patrzeć na malarstwo. Po wielu latach, kiedy sam wróciłem do obrazu, materia ponownie znalazła się w centrum mojej pracy — już na moich zasadach i z materiałami pochodzącymi z mojego własnego życia.

Dlatego określenie „malarstwo materii” nie jest dla mnie przypadkową klasyfikacją. Ma również osobisty rodowód.

Do Danuty Urbanowicz i tego, czego mnie nauczyła, jeszcze tutaj wrócę.