Pracownia
Dawna owczarnia w Kamienicy pod Krakowem — sztalugi obok maszyn szewskich.
Zaczynam wtedy, kiedy wejdzie światło.
Pracuję w dawnej owczarni w Kamienicy, kilkadziesiąt kilometrów od Krakowa. Rano jest tu chłodno i cicho.
Sztalugi stoją obok maszyn szewskich. Nie przestawiam ich, choć od lat nie szyję butów. Kiedy odchodzę od płótna, siadam przy nich i coś reguluję. To pomaga myśleć.
Maluję akrylem, grubo, impastem. Farba schnie szybko, więc nie ma czasu na wahanie — trzeba zdecydować i zostawić ślad. Później wracam i patrzę, co z tego śladu wyszło.
Nie wszystko zaczyna się od gotowego obrazu.
Czasem jest to stary szkic odnaleziony po latach. Czasem fragment koloru, który nagle domaga się rozwinięcia. Innym razem obraz wracający z wystawy, pozwalający spojrzeć na niego na nowo.
Ten dział jest zapisem takich właśnie momentów.
Znajdziesz tu etapy powstawania obrazów, fotografie z pracowni, powroty do starszych prac oraz ślady codziennej drogi twórczej.
Nie jest to kronika ani poradnik.
Raczej zbiór notatek pozostawionych po drodze.
Niektóre obrazy zaczynają się tutaj na długo przed tym, zanim trafią na ścianę.
„Coraz mniej interesuje mnie pośpiech współczesnego świata. Coraz bardziej cisza pracowni, światło i ślady czasu."
Efekt Motyla — jak powstaje obraz
Są obrazy, które od początku wiedzą, czym chcą być.
I są takie, które długo ukrywają swoje zamiary.
Ten należał do drugiej grupy.
Takie obrazy trzeba przeczekać. Wracam do nich po kilku dniach, czasem po kilku tygodniach, i zwykle okazuje się, że w tym czasie same się rozstrzygnęły.
Nie planuję ich do końca. Kładę kolor, patrzę, co z tego wynika, i dopiero wtedy decyduję o następnej warstwie. Impasto na to pozwala — farba trzyma ślad, więc nic nie ginie.
Poniżej dwie fazy tej pracy. Nagrywam je, bo na zdjęciu nie widać, ile w tym jest ruchu ręki.
Faza 2
Impasto narasta, kształt zaczyna się domykać. Tu obraz w końcu pokazał, czym chce być.